Najnowsze wpisy, strona 13


maj 31 2006 klawiatura powinna zawierać „pi”...
Komentarze: 7

O-żesz-w-mordę-kurna-mać!!!

 

POTRAFIĘ ROBIĆ KUPY O KSZTAŁCIE PISIORA!!

 

[DUŻEGO pisiora!]

 

Nawet „główka” jest jak trza!

lets : :
maj 30 2006 Bez tytułu
Komentarze: 13

Nim zapomnę: Wie ktoś może o co ostatecznie chodzi w „Stay”?!

[mam (póki co) dwie teorie :>]

 

Poza tym właśnie niechcący rozpierdzieliłam sobie notkę o noclegu u M, podróży do A, koncercie nr 1) [i naszych durnawych akcjach przed ;D], noclegu u A, mojej gafie na peronie i koncercie nr 2) następnego dnia :)

 

[tak (w wielkim, OLBRZYMIM(!) skrócie) wyglądały pierwsze trzy dni moich wakacji ;) Teraz przez najbliższy miesiąc zostanie mi tylko umieranie z nudów! ;)]

 

Żeby się nie powtarzać [i nie wkurzać na ten stary, zapyziały sprzęt] powiem o czymś, o czym jeszcze nie zdążyłam powiedzieć, o! ;)

[czyli wiele nie zostało :)]

 

W niedzielę Nat podjęła się jakże trudnego i wyczerpującego zadania --> opitolenia mnie i przefarbowania :D

 

Na słowa „tak jakoś 5-7 cm” zareagowała „COOOOOOOOOO?! TAK DUŻO?!”
A już po niedługim czasie pozbawiła mnie 1/3 kudłów!! :> :D

[to tylko część]
(drobna)

Ale nie jest źle ;)

W sumie to tak... normalnie.
Bogu dzięki, że mam kręcone włosy, bo tak to dopiero byłoby widać te krzywizny! :D
[bez obrazy Nat :> ;)]


No i to by chyba było tyle :D

 

 

PS. Powoli tęsknie za moimi licealnymi zakątkami…

 

 

Si ju lejter, aligejter! ;)

lets : :
maj 21 2006 last time
Komentarze: 11

O matko, koniec z Potopem, KONIEC!

Becze przy tym jak bóbr! Przy żadnej książce nie rozbeczałam się tyle razy! [w ogóle przy żadnej się nigdy nie rozbeczałam!]. Wymiękam przy tym, normalnie wymiękam :)))

To się nazywa patriotyzm! [aż serce ściska]

A teraz? Wszyscy byle uciec z tej naszej Polski… [w tym ja :/]

 

Co do Potopu... Zawsze, kiedy działo się coś śmiesznego/głupiego itp. zapisywałam to szybko na pierwszej lepszej kartce / przedmiocie, żeby nie zapomnieć. W Potopie też coś znalazłam ;)

Pierwszy rok w internacie mieszkałam ze Starszą Siostrą S i Średnią siostrą S [która z resztą mnie do tego namówiła (i chwała jej za to, bo internat (i ci ludzie) to najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatnich trzech lat! ;) )). Po dwóch latach Starsza Siostra S poszła na studia, a na jej miejsce wprowadziła się Młodsza Siostra S ;)
Starsza zawsze była trochę odosobniona, lubiła rządzić :> Na początku wszystko musiało być tak, jak ona chce – Starsza chce spać, to my też musimy, starsza chce się uczyć, my też musimy, starsza ma dobry humor, my też. Zły – my dobrego mieć nie możemy ;) itd. [w klasie mówili na nią OBER KAPO!] Póki mieszkała z samą Średnią wszystko jej się udawało [tyle że Średnia nieźle się nacierpiała!], ale kiedy doszłam ja, już nie szło tak gładko :> Starsza była ok. wobec mnie, ale dalej męczyła biedną Średnią, a kiedy zaczęłam stawać w jej obronie też stałam się ofiarą ;) Takim oto sposobem Starsza została sama i nie było rady – musiała się w końcu jakoś uspokoić! :> Widać było, że się stara, chociaż czasem stare nawyki dawały o sobie znać ;) Ale w końcu zrobiło się tak luźno, śmiesznie i fajnie [wcześniej też w sumie było, tyle że stawiała pełno warunków… no i ta zależność od jej nastroju (bardzo, ale to BARDZO ZMIENNEGO!) – tragedyja! :)] Na koniec tak się wszystkie przywiązałyśmy, że aż nie da się tego opisać :) [no… sporo wcześniej przed końcem ;)]. A jak Średnia sobie chłopa znalazła, a my zostawałyśmy w internacie to już całkiem! :D Takie akcje czasem odchodziły, że łoooo ;) [z resztą często tu opisywałam nasze internatowe przygody i wybryki ;)]. No i teraz taki sentyment za Starszą pozostał.

A właśnie! Kolejną rzeczą(?) o którą się sprzeczałyśmy była MUZYKA :> Ale jakoś udawało nam się w końcu to pogodzić. Gorzej było kiedy w radiu leciał KRAWCZYK! :> o maaamo! Starsza dawała głośniej i wczuwała się jak przygłup! :D

Tego w sumie też już mi brakuje ;)

I tak otworzyłam sobie ten Potop na ostatniej stronie a tutaj:

Radio: „chciałem byyyyyyyyć.. marynarzeeem, chciałem mieeeeć tatuarze….” [czy jakoś tak]

ja: ta piosenka mi się z A. kojarzy!

[A=Starsza;)]

Średnia: Noooo, strasznie!

[oczywiście my tęskniące, wspominające stare czasy, rozczulone i rozmiękczone ;)]

Młodsza [nie zna Starszej od tej dobrej strony, bo Starsza cywilizowanym człowiekiem stała się dopiero po jakimś czasie mieszkania z nami i kiedy Młodsza się wprowadziła, Starszej cywilizowanej już nie było ;)]

Młodsza: Z A?!

ja: noooo! Ona to lubiła! Ciągle to śpiewała… [dalej rozczulone]

Młodsza: Ona to śpiewała?! KURWICY BYM DOSTAŁA!!!!!!!!

[koniec rozczulania się :DDD]

 

A teraz my się wynosimy… Matko, jak mi będzie tęskno! Te szurnięte kobieciny! Pokój. Szczelina między szybami w oknach jako lodówka. A za tymi samymi oknami wielki, ceglany komin – nasz jedyny widok ;) I nie dochodząca do nas ciepła woda, ani ogrzewanie w grzejnikach [ostatnie piętro, na samym uboczu]. Uczenie się w zbitej kupie, w czapkach, rękawiczkach, ubrane jak cebula i pod kołdrami, co by nie zamarznąć. A przez to wszystko było tak śmiesznie! ;))) I te nasze „obiady”. Głupie akcje, pomysły. Bitwy i gwałty niemalże ;D

Kiedyś będę za tym ryczeć :) Czuję, że już całkiem niedługo...

Ale przecie nie miejsce się liczy – liczą się LUDZIE :)

Nie wyobrażam sobie mieszkania tam z kimś innym! [chyba że byłyby to moje wsiurskie kobity ;)]

No nic to… lecę myć głowę i trza się pakować.

Ostatni tydzień w internacie.
– jak to strasznie brzmi!

 

Ale nie wiem czy straszniej niż USTNE! :/ Błe. Prezentacji nadal nie umiem. Ale napisałam ;) Jak coś będę szła na żywca ;) Byle to jakoś zaliczyć, byle zaliczyć! Polski to tam pójdzie, gorzej z tym co wylosuję na angliku!

Dzisiaj do pokoju wszedł przejęty tato, usiadł przede mną i powiedział „jak wylosujesz coś o polityce, mów, że jesteś pacyfistą i nie interesują cię takie rzeczy” :DDD

Uhhhh – się uśmiałam :D

 

Zaliczyć. Zaliczyć dwa pod rząd, a następnego dnia (pt) jedziemy do Starszej Siostry S na KONCERT! :DDD

 

A później będę już tylko odreagowywać ;)))))))

 

Ps. Oglądałam sobie ostatnio pewien program…

Sposób na wyleczenie Parkinsona:


Wszystko na żywca – przesuwano mu urządzonka w mózgu i sprawdzano jak to działa na wzrok, ruch itd.


Podobno pojawiały się barwy i obrazy nie do opisania.
Przynajmniej jakieś szanse są.

Humor leczonego był też niczego sobie! ;)

 

W ogóle… ciekawa sprawa!

lets : :
maj 18 2006 ups - aj did it egejn ;>
Komentarze: 16

Przeraziłam się.

Właśnie zobaczyłam opis M. Ma ustny kilka dni po mnie, a już uczy się prezentacji na pamięć!!! KIEDY JA JESZCZE NAWET NIE MAM JEJ NAPISANEJ!

O mamo, mamo!

 

Zamiast się brać, czytam sobie i wyleguję się na balkonie.

Chociaż czasami KTOŚ mnie podsiada :> [jeśli można tak powiedzieć]

 

Ale... gdybym nie robiła wszystkiego na ostatnią chwilę, to przecie nie byłabym ja! ;)

[tylko szkoda, że chociaż w wypadku matury nie potrafię się jakoś zebrać i ruszyć dupska wcześniej :>]

 

No nic to – na ustny i tak nikt nie patrzy :)
[co nie zmienia faktu, że się tego ustnego boję! ;)]

Przy pisemnych można sobie usiąść i zwyczajnie, na spokojnie wybrać stronę, od której chce się zacząć [zawsze zaczynam od końca ;)], nikt nie patrzy, nikt nie robi dziwnych min itd., do tego najczęściej kończy się minimum pół godziny przed czasem. A tu?! trza mówić! wszyscy patrzą! MÓWIĆ!! brrrr… ;)

Zamrę :D

 

Dobrze, że chociaż tematy sobie sami wybieramy i nie musimy mówić o czymś, co nas kompletnie nie interesuje [swoją drogą… wkopałam się z tym Potopem! (mam tylko nadzieję, że nie będą mnie za bardzo wypytywać pod kątem historii, oł-maj!)]

 

 

 

Zabieram się za pisanie!

 

Tylko jeszcze zamieszczę kilka SMS-ów... ku pamięci ;>

 

z Madzią:

- Wiesz co, przez Ciebie teraz nie zasne! Jak mogłaś mi to zrobić?! :D Właściwie to czemu Ty jeszcze nie śpisz, aaa? :> Ja zara się kładę bo jutro bladym świtem na wykład, ech...

 

- A mnie tak dupsko, kości i wszystko od siedzenia / leżenia boli, że aż mi się nie chce ;) Jakby istniała choroba o nazwie Martwica Dupy z pewnością bym ją miała!!

 

- Martwica Dupy, hahaha, rozwaliłaś mnie :D Kobieto… nastroiłaś mnie pozytywniej trochę :) Idę spać bo to nie ma co w gównie rzeźbić ;) …

 

[fragment ostatniego zdania aż dodałam do mojego wyimaginowanego słownika powiedzonek :D]

 

z BSe:

[o 8:00 zbudziła mnie gromada ludzi od wiertarek]

- Współczuję! Ja od 10min próbuję wstać i gówno mi z tego wychodzi :D

 

- Kurna! To chociaż jakąś miskę sobie podstaw, jak wychodzi!

 

- Mam worek :D zlapie! …

 

Madzia egejn:

- Zapomniałam Ci ciekawostkę zapodać! A nawet dwie: 1) koleżanka wyczytała z mej dłoni, że będę miała bogate życie seksualne (pewnie po 60-tce z wibratorem, bo w tym wieku ciężko znaleźć partnera ze sprawną fujarą...); 2) cierpię na Zespół Napiętych Pośladków. Ulka odkryła, że mam wiecznie i mimowolnie napięty tyłek! I jest to prawda, to się dzieje samo, nie panuje nad tym i nawet nie bardzo potrafię ten tyłek rozluźnić! Wiem, że pasjonujące ;)


[mam nadzieje, że się nie obrazi :D]

 

 

 

Ps. Nigdy, ale to NIGDY(!) nie zostawiajcie czekolady na rozgrzanym komputerze :>


 
lets : :
maj 15 2006 Nie znoszę tego tematu...
Komentarze: 10

Wygląda na to, że nie mogę długo przebywać w domu. Często potrzebuję samotności, ale jak już jestem sama, zaczynam myśleć, a wtedy dobrze nie jest. Oooj nie.

I zawsze schodzi na jedno – moją beznadziejność.

Przestałam przejmować się maturami. Nie warto. Kto za 10 lat spyta mnie o matury? Z resztą… i tak będę bogata :> Cokolwiek się nie stanie, nie będę przecież bezczynnie siedzieć.

Ale co z tego? Jeśli nawet nie będę miała z kim dzielić tych moich kokosów, He?

Wiem, że mam dziwną urodę. Nie należę do dziewczyn ładnych, ani nawet do tych przeciętnych. Nie ma szans, żeby zwykły śmiertelnik zwrócił na mnie uwagę mijając mnie na ulicy, czy gdziekolwiek. Najwyżej pod tym negatywnym względem.

 

Chyba nie potrafiłabym o tym wszystkim powiedzieć komuś tak oko w oko.
Nie lubię marudzenia w swoim wykonaniu [wiem, że właśnie to robię, ale… musiałam się w końcu wygadać (z resztą tutaj to co innego)]

 

Mam opory przed zrobieniem sobie zwykłego zdjęcia, a tym bardziej przed pokazaniem go komuś [po latach na szczęście stwierdziłam, że warto się przemóc i mieć jakąś pamiątkę...]. I tak często patrzę na te zdjęcia myśląc „matko, jaka jestem okropna”, mam ochotę wszystkie wyrzucić. Wyrzucam jednak tylko te najgorsze / te, na których jestem sama. Zostawiam śmieszne, zabawne, wspólne z kobitami.

Nie znoszę swojego wyglądu. Nie znoszę tych wszystkich przykrych sytuacji, do których by nie doszło, gdybym tylko wyglądała inaczej.

Nie znoszę tego, że przez to zaczęłam rezygnować z tego, co mnie interesuje. I tego, że boję się przechodzić przez nieznane gromady ludzi [przez znane z resztą też]. Nie znoszę wrażenia, że ktoś się ze mnie śmieje (a takie wrażenie mam często). A najbardziej nie znoszę tego, jak bardzo to wszystko na mnie wpływa i jak bardzo mnie ogranicza.

 

I oczywiście tego, że im jestem starsza, tym bardziej jestem pewna, że nikt nigdy mnie nie pokocha. Bo przecież żeby kogoś pokochać, najpierw trzeba zwrócić na niego uwagę. A kto zwróciłby uwagę na taką MNIE?

[imprezy - pijani, ledwo widzący i nie myślący kolesie - się nie liczą]

 

Nie działają na mnie słowa typu „każdy ma swoją drugą połówkę”. Jak widać nie każdy. Jest tyle samotnych ludzi... Co jakiś czas próbuję sobie wmówić, że może jednak będzie inaczej, może coś się zmieni? Próbuję aż do kolejnej nieprzyjemnej sytuacji. I znów nadchodzi wszystko od nowa, tyle że za każdym razem bardziej dobitnie.

 

Działam na facetów jak kurna OFF na komary!

Co tu dużo gadać. Jestem zwyczajnie brzydka.

(w końcu to wypowiedziałam)

[określenie typu „mam dziwną urodę” jakoś łatwiej z siebie wydobyć]

 

Każdy potrzebuje uczucia. Mi chyba ono nie jest dane.

 

Nie piszę tego, żeby ktoś mi powiedział, że tak nie jest. Wiem, że jest. Nawet jeśli ktoś zaprzeczy, wiem, że to tylko przez sympatię do mnie, współczucie, czy coś w tym stylu. Przez to, że sama zaczęłam o tym mówić. Ku pokrzepieniu, żeby mi się lżej zrobiło, albo żebym zaczęła wierzyć w siebie. Ale same słowa nie działają. Musiało by się coś wydarzyć. Musiałaby zajść pewna zmiana w moim życiu. Wtedy MOŻE bym o sobie jakoś pozytywnie pomyślała.

 

Nie lubię słów.

lets : :